środa, 21 września 2016

Black, red, white...

...w wersji 100% merino, czyli moja tegoroczna towarzyszka podróży :-) Jakiś czas temu przywędrowała do mnie paczuszka z kilkoma motkami i prośbą o zrobienie z nich chusty, mogę zrobić co tylko zechcę, byleby to była chusta...no to zrobiłam, ale nie tak od razu... trochę prucia było, bo choć w moteczku wyglądało cudnie, to nie od razu wpadłam na to, że najprostsza wersja w tym przypadku będzie najlepszym wyborem :-) Potem było już górki...:-) Robótka była ze mną Drutozlocie w Toruniu, potem na krótkim urlopie w Karpaczu, wreszcie doczekała się fotek.
Dla Ciebie Gosiu :-)












15 komentarzy:

  1. Piękna chusta. Śliczne ma kolory.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna, aż brak słów. Niby prosty wzór, ale połączenie go z tą misterną bordiurą dało bardzo elegancki efekt. Piękna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś Chuścianą Mistrzynią! Nikt tak jak ty nie potrafi oddać piękna włóczki, wzoru. Zazdroszczę właścicielce tego cudu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ cukiereczek mniamuśny! Piękna. A moja robótka drutozlotowa w kącie leży :)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. cudna, kolory na żywo mnie urzekły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo! Przepiękna chusta :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. piękna a wykończenie - dzieło sztuki :D ach taką się otulić ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna chusta, w cudownych kolorach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt powala, uwielbiam takie ciepłe duże chusty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna chusta, perfekcyjne wykonanie. Spisałaś się świetnie, Gosia szczęśliwa. Jej radość z pięknych udziergów bezcenna!Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeeejuuu... Przepiękna! Idealnie wykonana!

    OdpowiedzUsuń